15.10.2011
Skończyło się odpoczywanie, "leczenie" jet-lagu, pokątne trenowanie, zwiedzanie atrakcji okolicznych, wspólne wypady do Wes-Man'a IHOP, pogaduchy w knajpce meksykańskiej Los Ryes, wycieczki do Stone Mountain, Red Top Mountain, Akwarium w Atlancie, World of Coca Cola. Koniec. Od jutra to wszystko już nieważne, musimy sobie przypomnieć przyczynę dla której przyjechaliśmy tu z drugiego końca świata.
Organizatorzy World Finals z dumą podkreślają, że nie mieli jeszcze ...