Musieli przez nie obowiązkowo przebrnąć wszyscy uczestnicy.
Nasze dziewczyny w szczególności - toż były atrakcją największą - nie dość, że z przybyły z daleka, to jeszcze wyraźnie podnosiły wrażenie estetyczne grupy finalistów (choć i tak pod tym względem nie mogły się równać "bożyszczowi" nastolatek o inicjałach PD).
Wywiady były dość wesołe, nie wiem, co z nich ( i czy w ogóle) przejdzie w transmisji w Eurosporcie, ale dziennikarz trochę "parł" dziewczyny by deklarowały "po amerykańsku" - "przyjechałam wygrać", "jestem najlepsza", itp..
A ile było hahaha śmiechu hahaha, gdy wyszło na jaw haha, że Marta haha po raz pierwszy leciała samolotem .hahaha..!?! To tak jakby każdy Amerykanin lecąc samolotem robił to od razu po raz drugi...
Tak, czy inaczej, Bartek urósł do roli tłumacza i z pięknym, jakby po tuningu, akcentem tłumaczył "wte i wewte".
Śmiechu było sporo. Mam nadzieję, że wywiady jeszcze obejrzymy w telewizorze.
Zdjęcia z konkurentami były obowiązkowe. Myślę, że dziewczyny nie traktowały ich tak naprawdę jako konkurentów, raczej miały ogromną przyjemność z występowania z wszystkimi tymi sławami na jednym polu startowym, przed tą samą publicznością. A jeśli już coś iskrzyło, to nie na tle sportowym, a, nie można tego zupełnie wkluczyć, emocjonalnym...
Donna Schoech - pozornie dość niedostępna, o ogromnym wieloletnim doświadczeniu w sporcie, przesympatyczna osoba i świetna zawodniczka. Bardzo byłbym zadowolony móc ją gościć kiedyś w Polsce, Diva to mix bordera z aussie, zatem na zdjęciu jest 1,5 aussika. FCI zbulwersowane.
Gary Duke, obrońca tytułu z roku 2009. Jesteśmy juz prawie umówieni na Poznań, jeśli plany mu się nie pokrzyżują, zobaczymy go z Bayer'em w Polsce. Tutaj już "bulwersu" FCI nie będzie 200% aussie.
Pod poniższym zdjęciem komentarz zbędny. Just Preston JB Dean.
Za to ujęcie wiele polskich nastolatek chętnie wydrapałoby Marcie, Pauli i Karolinie oczy, a następnie wytargałoby je za kudły...
I wreszczie Shaun, który nazajutrz miał mieć swój wielki dzień. Na pewno przyczyniła się do tego własnie ta, relaksująca rozmowa z Martą, pogromczynią Shauna z Poznania. Paula, czy możesz wytłumaczyć wszystkim co Cię tak śmieszy...?!?
Amerykanie byli dość mocno przekonani o swojej sile i nie bardzo dopuszczali do siebie myśli, że ktoś spoza ich kraju może wygrać te zawody. Wiedzieli, że są świetni w robieniu show, wszyscy z nich są zawodowcami, żyją z dawania pokazów, znają publiczność amerykańską, wiedzą na której strunie zagrać, żeby poruszyć emocje widzów.
Podczas treningów na ich twarzach malowała się jednak lekka obawa, gdy oglądali przybyszów zza obydwu oceanów. Obawa była uzasadniona.
c.d.n.