Czy pisałem już o wietrze?
W niedzielę, w dniu zawodów z każdą chwilą wiało bardziej. Niewiele o tym się mówi, ale rzeczywiscie mogło to przeszkadzać. Wszyscy z niepokojem obserwowaliśmy "furczące" flagi. Pole było teoretycznie osłoniete przez trybunę ale to tylko powodowało dodatkowe zawirowania.
Na występie Karoliny wiało jak diabli. Pierwsze rzuty nie zostały złapane i to już musiało ustawić prezentację. Karolina jednak walczyła z wiatrem dzielnie, wpisywała sie w formułę show znakomicie, kończąc występ znakomitym rzutem bonusowym chwyconym przez Javę w obrębie biało czerwonej szachownicy - loga Puriny. Jak wiało, widać na poniższym filmiku na flagach w 2 minucie i 15 sekundzie.
Wiatry w USA są bardzo dziwne. Wieje praktycznie zawsze. Naczęściej silne. Najgorsze są jednak zmiany kierunku. Nie o kilka stopni, tylko o kilkadziesiąt, kilka razy w krótkim czasie. W 2008 roku na Finałach USDDN Jean Mc Collister rzucała T&F i podczas jej występu bardzo silny wiatr odwracal się o 180 stopni trzykrotnie w ciągu 90 sekund!!!
Naszych dziewczyn wiatr też nie oszczędzał. Amerykanie, Shaun, Yachi są z taką aurą za pan brat, w Japonii, wyspiarskim kraju silny wiatr to codzienność.
W Polsce jest inaczej. Owszem, wiatr w ciągu dnia najczęściej wieje, my jednak wychodzimy ćwiczyć z psem popołudniami i wieczorem, gdy wiatr już się wycisza. Co więcej, gdy wieje, mówimy sobie, "nieeee za duży wiatr" i rezygnujemy z ćwiczeń. To oczywiście błąd.
Proponuję inne podejście.
"Wow! jak dzisiaj wieje! Idę poćwiczyć frisbee z psem!!"