Bezsenność, wypieki na twarzy i nerwowe spoglądanie w kalendarz
oznacza,że zbliża się wiosenny okres seminariów. Objawy te są jak najbardziej pozytywne! Zdradzają niecierpliwe oczekiwanie na ogromną dawkę pracy, zabawy i niezapomnianych towarzyskich spotkań.
Dlaczego tak kochamy seminaria? Bo uwielbiamy się uczyć!
Możliwość sprawdzenia własnych możliwości (lub ich całkowitego braku... ) bez podlegania ocenie sprawia,że wszystko idzie lepiej,szybciej, wyżej.
Backhand air?? Proszę bardzo! Reverse cheast voult?? Żaden problem!
To wszystko magicznym zrządzeniem losu na seminariach się udaje.
eghm... Spróbuj sobie człowieku tego w innym terminie... wiatr zagra Ci na nerwach a dysk zamieni Twój zapał w kiepski żart.
Na seminariach jesteśmy w stanie zrobić wszystko ulegając masowemu, spontanicznemu przypływowi sprawności zarówno miotaczy jak i psich chwytaczy.Metody motywacji stają się otwartą księgą, nasze błędy - oczywistymi i łatwymi do skorygowania. Problemy z którymi borykamy się we współpracy z psem na co dzień odchodzą w chwilowe zapomnienie. Zarówno nasze psy jak i my dostajemy skrzydeł :-)
Nie są to czcze słowa i element reklamy!! to coś, co miałyśmy okazję kilkakrotnie z Lirutką przeżyć i obserwować :-)
Metody pracy bywają niespodziewane i dla postronnego obserwatora... dość szalone :-)
Kawały staje się rzeczywistością... pytanie ile osób potrzebnych jest do nauczenia back voult? odpowiedź może nas zaskoczyć :-)
podobnie jak grupowe podrzucanie plastiku dla odnalezienia idealnego toru wznoszącego :-)
Dzięki nim mamy możliwość spotkać osoby z różnych zakątków świata co nie tylko jest okazją do odbycia wspólnego treningu ale i zawiązania nowych znajomości. Seminaria dają świadomość przyszłej pracy. Ułatwiają komunikację z własnym czworonogiem. Dają dużo radości, narzędzi i wiedzy.
Oraz przyjaźnie, które trwają także poza sezonem :-)
pozdrawiamy serdecznie
Tania & Lira