Jak nas widzą... tak nas piszą :-)
czyli rozmowa z najbardziej doświadczoną polską sędziną dogfrisbee -
Joanną Klechą
Asia Klecha (po prawej) i Melissa Heeter - ME Dogfrisbe 2009 Verden
Tania: Przed nami nowy sezon 2010, mając w pamięci wysoki poziom ubiegłorocznych finałów czego się po nim spodziewasz?
Joanna Klecha: Przede wszystkim kolejnych niesamowitych występów. Po każdym sezonie zadaję sobie pytanie czy można zrobić coś więcej i pokazać coś jeszcze lepszego? I jeszcze nigdy się nie zawiodłam...
T: Co robi na Tobie największe wrażenie, co najbardziej doceniasz? Triki, harmonię, wyszkolenie psa?
J.K. : Harmonie... ponieważ daje obraz współpracy teamu. A jeśli widzi się harmonie (współprace) w występnie danego teamu oznacza to dla mnie, że zarówno człowiek jak i pies czerpie z tego radość. A chyba to w tym sporcie jest najważniejsze.
T: Sama na co dzień trenujesz z Lastem (bc). Wasze freestyle cechują się dynamiką i niesamowitą energią. Czy jest w tym sporcie miejsce dla psów z mniejszym temperamentem? w końcu dyscyplina ta staje się coraz bardziej popularna i widuje się w parkach psy różnych ras podążających za talerzykami. Są psy które kradną Twoje serce precyzją w „zwolnionym tempie”?
J.K. : Frisbee jest taką dyscypliną sportu, w której jest miejsce dla każdego zdrowego psa. Oczywiście dynamiczny, szybki pies robi ogromne wrażenie ale bardzo często pojawiają się wtedy błędy... Mniej dynamiczny zespół z świetnie dopracowanym układem ma takie same szanse.
Asia i Last na treningu w klubie
T: Poza sędziowaniem zawodów jako współzałożycielka klubu WOOF masz na co dzień kontakt z pasjonatami dogfrisbee. Jakie trudności najczęściej napotykają wchodząc w tą dyscyplinę??
J.K. : U nowych teamów największym problemem jest brak podstaw... najczęściej jest to brak umiejętności wspólnej zabawy i brak prawidłowych relacji oraz problem ze zdobyciem ich. Jeśli chodzi o ludzi, za szybko chcą wyjść i rzucać psu. Podstawą jest perfekcyjne dopracowanie rzutów, a tego niestety brakuje.
T: Na ile ograniczeniem są warunki psa na ile człowieka i ich wspólne porozumienie (lub jego brak)?
J.K. : Problem psów... zawsze wynika z błędów, które popełniają ludzie. Psy kochają współpracować z człowiekiem ale nie zawsze przewodnik ma wpływ na to co się działo z psem przed tym jak do niego trafił, albo jeśli dostaje młodego psa nie zawsze wie jak psa odpowiednio poprowadzić.
T: Jak Twoim zdaniem powinna wyglądać proporcja pomiędzy elementami: trening człowieka, trening z psem, praca nad motywacją i współpracą ??
J.K. : Nauka rzucania to podstawa od której powinien rozpocząć przewodnik, umiejętność prawidłowego rzucania jest podstawą bezpieczeństwa psa. W mojej opinii nie powinniśmy rozpoczynać treningu z psem, bez uprzedniego zapoznania się z podstawowymi technikami rzutów i bez prawidłowego wykonywania ich. Motywacja to drugi niezwykle istotny element. Psu frisbee musi sprawiać przyjemność, a staje się tak dopiero w momencie kiedy jest odpowiednio zmotywowany. Współpraca pojawia się gdy mamy odpowiednio zmotywowanego psa, dopiero w tym momencie zaczyna to wszystko działać ze sobą. Według mnie wszystkie elementy treningu są niezwykle istotne ale muszą być realizowane w odpowiedniej kolejności i muszą być niezwykle precyzyjnie wyważone.
T: Jak oceniasz kierunki rozwoju dogfrisbee w Polsce porównując do technik i stylów wykonywanych na świecie??
J.K. : Na pewno każdy kolejny sezon jest niesamowitym zaskoczeniem, polscy zawodnicy rozwijają się i pokazują coraz to nowe triki. Ja osobiście dziele ich na dwie grupy: freestylerów i zawodników którzy próbują łączyć elementy dogdancingu z frisbee. Oczywiście możemy też oglądać zawodników, którzy mieszają w niesamowity sposób te techniki i pokazują niesamowite układy, ale wyróżniła bym mimo wszystko te dwie podstawowe grupy.
T: które Cię najbardziej fascynują??
J.K. :Zdecydowanie freestyle, płynne dynamiczne układy w stylu Japońskim, tego zawsze szukam.
T: Dogfrisbee pochodzi ze Stanów Zjednoczonych ale świetnie przyjmuje się na gruncie europejskim. Myślisz, że mieszkańcy miast w których gości DCDC już ten sport pokochali??
J.K. :Tak zdecydowanie, najlepszym wyznacznikiem jest coraz większa liczba zawodników i coraz liczniejsza publiczność.
T: Kiedy według Ciebie zespół jest gotowy do udziału w zawodach? Czy jest to jednoczesne z opanowaniem wszystkich wymaganych podstawowych elementów czy zgodzisz się ze mną, że udział w zawodach jest najcenniejszą częścią treningu ?
J.K. : Gotowy zespół to taki team który czuje się dobrze i pewnie w tym co robi i śmiało można startować nie mając opanowanych wszystkich ocenianych elementów. Czasami atutem są 2 -3 dobrze dopracowane. Dla mnie osobiście niezwykle ważne jest to, jak przewodnik radzi sobie z rzutami (niezależnie od warunków atmosferycznych), gdyż to pokazuje na ile bezpiecznie może wykonać układ.
Najcenniejszą częścią treningu jest możliwość wspólnego aktywnego spędzania czasu z psem, niezależnie od tego czy dzieje się to podczas zawodów czy podczas spaceru. A decyzja o starcie w zawodach jest indywidualną sprawą każdego teamu. Jednym wystarczają występy w parku, a drugich satysfakcjonuje start w zawodach.
T: Na forach internetowych często powtarzają się słowa strachu paraliżujące przed pierwszym startem. Najczęściej jest to obawa przed „kompromitacją”. Czy możesz coś od siebie poradzić by dodać początkującym odwagi??
J.K. :Przede wszystkim trochę dystansu do siebie i zrozumienia dla psa. Oczywiste jest to, że taki występ jest niezwykle stresujący dla przewodnika i są to emocje, które pies odbiera. Jest to nowa sytuacja dla psa i wszelkie nieprzewidziane sytuacje należy potraktować bezstresowo. Wydaje mi się, że środowisko ludzi startujących w dogfrisbee jest tak przyjazne, że niezależnie od różnych dziwnych sytuacji które mogą się zdarzyć przy pierwszym starcie, nie należy się tym stresować. :)
T: choć pytanie to powinno być może paść na początku, to jednak będzie ładnym zamknięciem naszej rozmowy - dlaczego dogfrisbee??
J.K. : Jest to dyscyplina twórcza, ilu zawodników tyle pomysłów. Każdy ma szanse znaleźć w niej coś dla siebie niezależnie od tego czy ma bordera, labradora, kundleka czy owczarka. Każdy team ma szanse jeśli ma pomysł na siebie i jeśli zabawa z dyskiem sprawia im przyjemność.
T: serdecznie dziękuję za rozmowę :-)