"Olbrzym" - czyli DCDC Wrocław 2010 już za nami. I chociaż od początku rozgrywania pucharu, kwalifikacje wrocławskie były największe... to jednak tym razem przerosły wszelkie oczekiwania!!
Puchar DCDC to jednak nie zima ... i drogowców zaskakiwać nie musi. Organizatorzy - Ania i Darek z pomocą przyjaciół perfekcyjnie poradzili sobie z ogarnięciem i przebiegiem największych (jak do tej pory zawodów frisbee w Polsce ( i kawałku Europy).
sędziowie DCDC Wrocław 2010
Zawody rozpoczęły się od pierwszej , trwającej nieskończenie długo, rundy super-pro toss&fetch. Dezercji z listy startowej było sporo ale i tak końcowy wynik - 76 teamów to liczba absolutnie wyjątkowa!
Po rzutach za horyzont ( chwilami niezależnie od wyznaczonego kierunku i wielkości pola :-) ) przyszedł czas na to, co Wrocław kocha najbardziej - freestyle!
Young dogs - pokazały werwę, temperament i wrzenie młodzieńczej krwi. I choć to kategoria z priorytetem bezpieczeństwa - wymagała zapięcia pasów, gdyż jazda była bez trzymanki!! :-)
Najwyżej punktowany freestyle w tej kategorii - 35,35 pkt należał do debiutantek Hani i Zetki (z Wrocławia).
Hania i Zetka
Potem przyszedł czas na występy "malućkich", czyli ukochaną przez widownię kategorię 'bonsai'.I choć jest ona w Polsce tegoroczną nowością to jednak nie ma taryfy ulgowej! Jak pisze o swoich produktach jeden z producentów pluszowych zabawek dla psów : "- Niech nie zwiedzie Was ich rozmiar! Ci mali koledzy są na prawdę twardzi" :-) I tak jest i w tym przypadku.
Pucharek trafił w ręce Czechów, to jednak moi faworyci - Marysia i Bonus z Krakowa rozwijają się z prędkością światła i mam nadzieję,że na DCDC w Poznaniu eksplodują!!
Bonus przywraca mi wiarę w to,że york to też pies i nie tylko nosi kokardki czy papiloty ale przede wszystkim jest psem wysoce użytkowym. Pisząc wysoce mam na myśli na prawdę wysokie loty :-)
Marysia i Bonus
Po kategorii malutkiej przyszła pora na wielką - dosłownie!! 25 teamów w startersach to rekord pucharu DCDC!! A działo się tam wiele... deptanie po piętach, pojedynki setnych cząstek punktów.... Poziom tegorocznych startersów jest obłędny. Chwilami trzeba było sprawdzać listę startową czy to jeszcze starters czy już open??!!
Najlepszy freestyle - 35,72 pkt należał do Ani i turbo-ausika Bluesa ( z Poznania). Aniu, niechże Was wreszcie "wykopią" do openów!! dość chodzenia bocznymi drogami :-) :-)
Ania i Blues
Ogromnie gratuluję występu Magdzie i Fridzie (z Wrocławia), które wykonały w niedzielę niebywały freestyle z unikalną skutecznośćią. Był to drugi najwyżej punktowany freestyle w startersach!! :-) a wykonany przy największej ulewie.
Magda i Frida
Ponieważ to MÓJ blog więc poprawnością polityczną przejmować się nie będę - a to co napiszę jest szczere i obiektywne. Wielkie brawa dla Krzycha i Exe za ich występ! Dynamiczne zagospodarowanie pola jakie zaprezentowali jest godne podziwu zarówno w tej kategorii jak i open!! Piękny początek przygody z frisbee :-)
Krzych i Exe
I w końcu, a może przede wszystkim OPEN - krokodyl żywiący się zawodnikami.
Absolutnym przebojem był występ Marty i Jadźki ( Marta jest siostrą Hani, wspomnianej w kategorii young dogs :-). Jest to "żywioł", który podziwiam. Energia, której nie da się ogarnąć. Dziewczyny w życiu prywatnym nie tworzą zespołu ( Jadźka nie jest psem Marty) na polu startowym stają się jednością. I choć ich freestyle wg. punktacji był 7... to po przejściu tego tornada sprawdziłam profilaktycznie dwa razy ciśnienie :-)
Marta i Jadźka
Puchar trafił w ręce perfekcjonistki - profesjonalistki - walca utrzymującego niezmiennie wysoki poziom - Lucki i Dixi z Czech. To nie jedyny mocny akcent reprezentacji południowych sąsiadów. Na 7 miejscu uplasował się Pavel z bokserką Aurą. Para ta od pierwszego wejrzenia bardzo mnie urzekła. W każdym geście Pavla widać wielką miłość i czułość do swojej "Aurinki"... tak na prawdę lwa pola startowego :-)

Pavel i Aura
Klamrą spinającą zawody - czyli super-pro toss&fetch kończę to podsumowanie. Zwycięzcą tej kategorii został niebywale dokładny Piter z Erykiem. Który w drugiej rundzie zakpił sobie z ulewnego deszczu i wietrzyku - osiągając wynik 24 pkt.
Drugie miejsce w tej kategorii zajął team - Bartek i Figo. W tym roku panowie wyraźnie zacieśnili więź i ich postępy są na prawdę imponujące. Na dobre zagościła dokładność i skuteczność.
Bartek i Figo
I tyle by było ode mnie na ten temat. Myślami już wybiegam w przód starając się wyobrazić pierwsze kwalifikacje DCDC w Poznaniu. I jakoś mi się to nie udaje.... Dlaczego?? Bo nasz puchar jest jedyny w swoim rodzaju i absolutnie nieprzewidywalny! A znając zmasowane siły frisbujących poznaniaków - będzie sie działo!!
Paula i Wena
Także do zobaczenia wszystkim już za 3 tygodnie :-)
pozdrawiamy serdecznie
Tania i Lira