10.03.2010
Mój rudy pies jest pracoholikiem,w przeciwieństwie do mnie,w niedzielę urodzonej.No,może prawie-pracoholikiem,bo posiada włącznik ON/OFF i bez problemu zostanie w domu na 8-10 godzin,nie robiąc demolki.Bez skutków ubocznych zadowoli się spacerem "siku-kupa",gdy gonią mnie obowiązki.Ale najszczęśliwsza jest gdy może pracować-czy to przy koniach,łapiąc talerze,ucząc się nowych sztuczek,trenując posluszeństwo...
Może biec przy koniu w upale 30-40 km,w tempie kłus i galop bez nadmiernego zmęczenia,po powrocie nawet nie dysząc i oczekując kolejnych zadań.
Kilka dni temu wyjęłam z torby frisbee-pies oszalał ze szczęścia i wykonywał wszystkie sztuczki jakie znał by przyspieszyć rzut.Niestety zadziałało to odwrotnie-musiała poczekać aż się uspokoi :).
Gdy rozrabiają konie albo inne zwierzęta,wystarczy,że je skarcę głosem,a moja prawa ruda ręka już pędzi by mnie wesprzeć i wymierzyć karę nieposłusznym osobnikom :).Jest w tym niezmordowana.
Gdy zostawię ją gdzieś z moimi rzeczami,będzie ich pilnie strzec.
Na treningach flyballowych uważa,że tor jest jej i pragnie poustawiać wszystkie psy.Jest w tym tak nadgorliwa,że nie starcza jej koncentracji na bieg do boksu na 100% swoich możliwości.
To niedobrze,bo flyball to sport zespołowy,a suka jest tak zachłanna na pracę,że chciałaby zabronić innym psom biegać.Kombinuję jak sprawić by biegała na 100%.Niełatwa to zagwozdka.
Suka stale mnie zadziwia.Nie lubi mężczyzn, a ostatnio podczas zdjęć pchała się modelowi na kolana i rzucała na szyję :)
Atak znienacka :)
Może więc uda się ją przekonać,że fajnie się biega nie tylko solo,ale i w druzynie...