Pies
Strona główna » Blog
Wszystkie blogi

Blog

Ślepa furia

08.04.2010

Flyball jest sportem drużynowym, więc drużyna jest tak silna, jak silne jest jej najsłabsze ogniwo. Zatem pytanie brzmi: jak jest silna drużyna, która ma w składzie niedowidzącego psa? Czy to koniec sportu?

            Psiej sztafety w duecie uczę się od najlepszych i z najlepszymi w Polsce. Aż półtora roku mój pies uczy się tej dyscypliny a dopiero od dwóch miesięcy mamy kredyt zaufania na starty w zawodach i reprezentowanie Polski poza jej granicami. Jak wiele wysiłku, pracy, wyrzeczeń kosztowało drużynę by być w tym miejscu?

Cieszymy się z tego, że mamy pięknego szczeniaczka, pięknie rośnie, zapewniamy mu rozrywki umysłowej i fizycznej. Dołączamy do grupy ludzi, trenujemy, cieszymy się z sukcesów, z porażek wyciągamy wnioski na przyszłość. Jak bardzo trudno jest zsynchronizować kalendarze przeszło 20 osób by wszyscy mogli w danej chwili się spotkać i ćwiczyć na wyniki całej drużyny. Jak trudno ujarzmić nasze temperamenty, zapanować nad psami. To są całe lata zgrywania się w jedność a wystarczy jedna niedyspozycja by wszystko przepadło.

Psy jak ludzie miewają lepsze i gorsze dni, chorują. Nie ma sportów niekontuzyjnych jednakże tylko prawidłowe prowadzenie psa eliminuje je do minimum niespodziewanego. Ale to nie w sporcie jest najwięcej urazów. W naszych domach, pod naszym okiem psy często bezgłośnie chorują niezależnie od oczekiwań. Mają dysplazję, padaczkę, złamania paliczków, mają zranienia, są głuche lub niedowidzące.   Znam wszystkie te urazy osobiście i wszystkie te psy czynnie uprawiają konkurencje sportowe. W indywidualnych rozgrywkach nie ma problemu. Team to duet. Przewodnik i pies. Wszystko da się logicznie oraz zdrowo dostosować do potrzeb obojga. A drużynowo? Czy mając dynamicznego pupila z wadą wzroku nie powinnam zawieść okazanego mi zaufania i nie zrezygnować ze sportu? Jasne, że szanse na polepszenie widzenia są, ale są i te, że będzie gorzej. Bardzo ciężko pracowaliśmy każdy z osobna by zebrać nas w jeden zespół. Nie mogę ich zawieść tak samo jako oni mnie nie zwiedli w chwili, kiedy ich potrzebowałam w związku z chorobą psa. Dopóki mój pies widzi, nie popełnia błędów, sprawia mu to przyjemność oraz chcą nas w drużynie, będziemy ;)



Dodaj komentarz
Żeby dodać komentarz musisz być zalogowany Zaloguj się Zarejestruj się
Komentarze
gusia1972
05.05.2010, 09:41
pięknie napisane :) trzymam kciuki za oczka :)
annjar
17.04.2010, 11:57
frustrację braku punktu zastąpiłam szczęściem wykonania zadania :) i o to chodzi :) śpieszmy się kochać, pomagać i być a reszta sama nas dogoni...
zychowa
17.04.2010, 11:44
o jak się cieszę, że w końcu to napisałaś. dopiero choroba naszego futrzaka zmienia nasze spojrzenie na pewne sprawy i przywraca właściwą ważność rzeczom. przestajemy się czepiać, że pies złapał dysk w złym momencie, źle się odbił, nie zrozumiał czego od niego chcemy. patrzymy w te ufne ślepia i stajemy na głowie, żeby mu pomóc wrócić do zdrowia. dom zmienia się w szpital, a cały dzień podporządkowany jest harmonogramowi podawania leków i wizyt u doktorów. przestają mieć znaczenie nasze sportowe oczekiwania, nasze pieniądze, nasz czas. najważniejsze jest to, czy pies będzie znów chodził, widział, biegał, jadł normalnie… mam nadzieję, że wkrótce moja ulubiona pleśniawa Buddison, będzie znów miała zadanie bezbłędnie zrobić tor, skopać tyłek przeciwnikowi i zarobić na freestyle’u same dziesiąteczki. trzymamy kciuki.
annjar
17.04.2010, 11:07
Ludzie to istoty stadne. Naszą potrzebą jest przynależność, identyfikacja. Empatia w naszej drużynie jest czymś wspaniałym. W chwilach naprawdę trudnych można liczyć na jej silne ramię. Nie jesteśmy do lamusa i wcale nie musimy tego udowadniać :)
ryba
12.04.2010, 19:39
I o to chodzi Anula. Każdy z nas, wierz mi, nie jest w stanie przewidzieć co będzie jutro. Każdy z naszych psów może okazać się, lub już jest zawodny...............ale czy naprawdę tyko liczą się sukcesy???? Czy przeżywanie emocji grupy w samej istocie przeżywania nie jest wartością samą w sobie??????? Dla mnie jest. Od niedawna biorę w tym czynny udział i nie oddałabym tego za nic!! A MO? Myślę, że tez nie:) No to jak to jest? Jak psiak jest chory, to do kitu? Z pewnością nie. Tak że bądźcie Kochani, BĄDŹCIE! A.