annjar, Warszawa
O psie, który jeździł transportem miejskim
Mój futrzasty przyjaciel, wyposażony jest w kaganiec, paszport z aktualnymi szczepieniami, jest grzeczny na smyczy a mimo to, albo nas wyrzucają ze środków komunikacji lub w ogóle jesteśmy ignorowani i nie zabierani.
W wyciągu o transporcie w środkach komunikacji miejskiej jasno możemy przeczytać o przewozie rzeczy:
§ 12.
Zabronione jest przewożenie:
1. zwierząt niebezpiecznych lub jadowitych.
§ 13.
Pasażer może przewozić zwierzęta i rzeczy, z wyłączeniem wymienionych w § 12, jeżeli istnieje możliwość takiego ich umieszczenia w pojeździe, by nie utrudniały przejścia, nie zagrażały bezpieczeństwu ruchu, nie zasłaniały widoczności kierującemu pojazdem i nie powodowały zagrożenia dla innych podróżnych.
§ 14.
1. Zwierząt i rzeczy nie wolno przewozić na miejscach siedzących.
2. Nadzór nad przewożonym zwierzęciem lub rzeczą należy do podróżnego.
§ 15.
1. Przewóz zwierzęcia może odbywać się wyłącznie pod stałym i ścisłym nadzorem Pasażera.
2. Pasażer powinien dysponować aktualnym świadectwem szczepienia zwierzęcia.
3. W czasie przewozu pies winien mieć założony kaganiec i być trzymany na krótkiej smyczy.
a w regulaminie o przepisach taryfowych:
§ 2.
7. Ustala się opłatę za przewóz bagażu o objętości większej od 50 dcm3 i możliwego do przewozu, nie stwarzającego zagrożenia dla współpasażerów, oraz za przewóz zwierzęcia (z wyjątkiem trzymanego na rękach bądź psa pełniącego funkcję przewodnika osoby, której towarzyszy), jako równowartość biletu normalnego za przewóz osób, właściwego dla rodzaju podróży dokonywanej przez pasażera. Osoby podróżujące z dziećmi do lat 4 nie uiszczają opłat za przewóz wózka. Opłata za przewóz bagażu obowiązuje bez względu na posiadanie przez pasażera uprawnienia do ulg i zwolnień z opłat za przejazd. Z opłat za przewóz bagażu wyłącza się pomoce naukowe, a w szczególności: tuby, teczki na rysunki, instrumenty muzyczne.
Nie jest przyjemne, kiedy autobus się zatrzymuje a kierowca w sposób nie rzadko mało przyjemny każe opuścić pokład. Nie ma tu miejsca na dyskusje, udowadnianie, że to niezgodne z przepisami. Pasażerowie się niecierpliwią i zaczynają komentować...
Płakać mi się chce, kiedy pada deszcz a ja z moją psiną stoimy na deszczu, gdzieś w Polsce, na przystanku PKS a busy nas tylko mijają. Nie jest mi do śmiechu, kiedy kierowca mówi: wezmę panią a pies zostaje lub idzie do luku bagażowego. Halo? Do jakiego luku, jak zostawić?! Gdzie tu sens a gdzie logika cywilizowanego kraju? Znieczulica i brak empatii choć nikt z pasażerów nie protestuje w tą pogodę, nikt nie ma alergii, więc nie ma przeciwwskazań do zabrania nas... Nikt prócz kierowcy, który z ironicznym uśmiechem pokazuje, kto tu rządzi i daje do zrozumienia, że mu obojętne, co zrobię, bo on mi już swoje powiedział a czas nagli. Mój pies w przeciwieństwie do niejednego pasażera po sobie nie zostawia opakowań po jedzeniu, nie pije alkoholu, nie pali papierosów i nie ubliża współtowarzyszom podróży.
I gdzie tu czasy Szarika, Lassie czy psa, który jeździł koleją...











