21.08.2009
Pierwsze Freestyle Sopot 2009
Zawody za godzinę
Miałem program na minuta max. Ale co najmniej coś.
Widziałem jak startować. Ćwiczyłem rano na polu pierwsze 30 sekund.
Zgłosimy pierwsze zespól w starterach – jest punkt 10.00.
11 zespól a potem my – ale czekaj, kilka teamów zrezygnowali – 8 zespól przed nami.
Piszę układ na „start list” który trzymam w ręku – co chwilę sprawdzę – pamiętam pierwsze 30 sekund – nie mogę oderwać od zawodów – mam obowiązków – trzymam stoper.
I pamiętam słów doświadczone dogfrisbiarze, u który byłem na 3 seminaria – wszystkie mówili to samo :
„zrób co umiesz” – „don’t try anything you are unsure of”
„dopasuj program do psa”
„make the DOG look good”
“have fun on the field.”
“pamiętaj o dyski.”
Oddaję stoper Darkowi – przygotowuję się do wstępu
Bartek do mnie przychodzi i mówi „ pamiętaj program C-5”
„co to ma znaczyć?”
„nie wiem tylko pamiętaj”
Start – nie pamiętam wszystko i nie mam wideo, wiem tylko że pierwsze 30 sekund było OK. Zapomniałem Flips (5), pamiętałem passing, pamiętałem overy, pamiętałem Vault, i pamiętałem round the world. I 10 sekund przed końcem pamiętałem Multiple. Catch - 5 (C-5) – wielki dzięki Bartek
A co do analiza?
Bez dokumentacji – wiem że dopasowałem rzuty do możliwości Polly – nie jest ona najszybsza borderka, byłem ostrożny, rzuty nie były daleki, wysoki, różnorodni, ale byli skuteczni. Nie wiem, jak to wyglądało. Byłem na luz? Uśmiechnięty? bawiłem się? – nie wiem. Dorota nie mogła patrzyć więc nawet nie mam jej opinii.
Wiem tylko jedno. Darek złapał „virus Dogfrisbee” kilka lat temu w Niemczech – wreszcie mi złapał