LatającePsy.pl
Strona główna » Akademia » DOG CHOW SUMER CAMP 2011 - relacja

Artykuł

DOG CHOW SUMER CAMP 2011 - relacja spolecznosc

Dorota Harężlak
03.10.2011

Pierwszy raz jadę na Dog Chow Summer Camp! Już się nie mogę doczekać chwili, w której poznam osobiście światowe gwiazdy frisbee Shaun'a Hirai oraz Frank'a Funke i będę mogła korzystać z ich przeogromnej wiedzy. Dobra, jedziemy!





Na miejscu przywitała nas typowa dla tego roku wietrzna i deszczowa pogoda. Ale co tam pogoda! Ruszyłyśmy z Sisi (moją owczarką) do recepcji, czekamy na kluczyk do pokoju a tu zjawia się Shaun, popatrzył chwilkę na mnie i mojego psa i ku mojemu ogromnemu zdziwieniu okazało się, że wie wszystko o nas i o naszych dotychczasowych zmaganiach na zawodach DCDC. Jak się potem okazało, Shaun doskonale przygotował się i wiedział o uczestnikach obozu niemalże wszystko :-).

Zakwaterowani w pokoju, rozpakowani, lecimy na obiad w trakcie którego nastąpiło oficjalne przywitanie, przedstawienie naszych wspaniałych trenerów oraz rozdanie nam planu zajęć. Hmmm właśnie ten plan zajęć troche mnie zaszokował, czy organizatorzy się oby nie pomylili, będzie aż tyle zajęć? No i się nie pomylili, aż tyle zajęć było :-) W skrócie: wstajemy, lecimy na śniadanie, pędzimy na zajęcia, z zajęć na obiad i znowu na zajęcia, kolacja, a wieczorem… padamy na twarz! Poza zmęczeniem fizyczny oraz psychiczym spowodowanym nadmiarem wiedzy do przyswojenia, dokuczał wszystki iście szampański humor, który sprzyjał atmosferze rozwoju i podnoszena naszych umiejętności. O to ostatanie bardzo dbali nasi wyśmienicie trenerzy Shaun, Franke i nasz chreograf Magda Choroszy. Shaun Hirai jest to w ocenach wielu ekspertów nr 1 na świecie natomiast Frank Funkea to nr 1 w Europie. Magda jest zawodowym choreografem, instruktorką tańca,
uczestniczką programów You Can Dance i Mam Talent.

Shaun i Frank dbali o rozwój naszych umiejętnści związanych z technikami freestylowymi, uczyli nowych rzutów, pomagali polepszyć naszą komunikację z psem. Serdeczni, otwarci zawsze chętnie pracowali przy rozwiązywaniu naszych problemów. Zarówno Shaun jak i Frank chojnie dzielili się swoim ogromnym  doświadczeniem i fachową wiedzą, dzięki czemu stworzyłam dla mnie i mojego psa jasny i spójny plan treningowy na przyszły sezon. Magda natomiast zadbała, abyśmy zaczęli ładnie i płynnie poruszać się w trakcie pokazów freestylowych. Niezywkle energiczna, życzliwa i pełna optymizmu pchnęła w każdego z nas wiarę, że jestesmy najlepsi! Zadbała również, o wpojenie nam zasad bezpieczeństwa przy wykonywaniu różnego rodzaju padów, obrotów, skłonów itd oraz, że rozgrzewka jest jednak potrzebna i nie wolno o niej zapominać jeśli chcemy długo funkcjonować bez kontuzji.

Po całym dniu wypełnionym zajęciami wieczorem przychodził czas na ognisko oraz wspólne pogaduchy w hotelowej restauracji, kiedy to koledzy i koleżanki z większym stażem w tym sporcie niż ja, chętnie dzielili się swoim doświadczeniem i udzielali mi bezcennych porad.

Niestety wszystko co dobre ma jakąś dziwną tendencję do zbyt szybkiego kończenia się!
Nastał piątek i przyszedł czas wyjazdu, kolacja, porzegnanie z instruktorami i kolegami po fachu. Jedziemy z Sisą do domu a w głowie wciąż kłębią się miliony nowych pomysłów zrodzonych na obozie.
Był to nasz pierwszy obóz, ale na pewno nie ostatni!

Dorota Harężlak i Sisi
zdjęcia: Agnieszka Januchowska


Latające Psy banner facebook
Czas generowania: 0.238sek, SQL: 97