Pies
Strona główna » Psie sporty2 » Zaganianie owiec » Zaganianie owiec. Pasterz, pies, zbite w stado owce i przepastna łąka.

Zaganianie owiec. Pasterz, pies, zbite w stado owce i przepastna łąka.

Zaganianie owiec. Pasterz, pies, zbite w stado owce i przepastna łąka. Pasterz, pies, zbite w stado owce i przepastna łąka. Charakterystyczna, obniżona sylwetka psa skradającego się powoli do zwierząt, dźwięk gwizdka pasterskiego i pełna napięcia atmosfera. Tutaj nie ma „ognia” flyballowego, czy emocji znanych z agility, luzu i funu charakterystycznego dla dogfrisbee. Tutaj, podobnie jak w filharmonii, brawa są dozwolone dopiero po dokończeniu prezentacji dzieła. Choć czasem, podobnie jak podczas najpiękniejszego koncertu, ręce same składają się do oklasków.

Na arenie zawodów zaganiania odbywa się finezyjny spektakl, w którym głównymi aktorami są zwierzęta, a właściwie ich instynkty, a człowiek próbuje nad tymi instynktami zapanować i wejść w rolę reżysera.
Owce, które z jednej strony chcą spokoju i nierzadko potrafią ten spokój chronić, z drugiej jednak strony w sytuacji zagrożenia salwują się paniczną ucieczką wypełniając treścią popularne określenie „owczy pęd”.





Pies, którego instynkt magnetycznie kieruje go w stronę stada, ale siła i moc tego instynktu zostają przekierowane na wykonywanie zadań zdefiniowanych przez reżysera – człowieka.
Dążenie do ideału, w którym oddziaływanie psa na stado jest tak delikatne, że owce zachowują spokój i tak silne, że przemieszczają się w kierunku, który wybrał człowiek.
Zadnie do wykonania jest zwykle takie samo, składa się z przyprowadzenia stada z pastwiska, przeprowadzenia go przez określoną bramami trasę na inne pastwisko, a kończy zagonieniem owiec do koszaru.
Kilka, do kilkunastu minut emocji, spektaklu dla widzów o mocnych nerwach. Na wyspach brytyjskich takie spektakle gromadzą tłumy. Czy jest to możliwe również w naszym kraju, o nieporównanie mniejszych tradycjach w dziedzinie zaganiania owiec z udziałem psa? Takie próby były już podejmowane i to z powodzeniem. Wierzymy, że warto je reaktywować i zaproponować widzom również i taki rodzaj emocji.
Niestety, jest to sport dla psiej elity, wybranych ras pasterskich. Trenowanie tego sportu wymaga wielkiej determinacji i stałego dostępu do stada. W Polsce liczba osób i psów uprawiających tą fascynującą (o ile nie najbardziej fascynującą) i trudną (o ile nie najtrudniejszą) sportową dyscyplinę kynologiczną jest stosunkowo niewielka, choć rośnie z roku na rok.